poniedziałek, 1 lutego 2016

sniadanie

   Która to już nieprzespana noc? Trzecia? Siódma? Nieważne.. po kilku człowiek i tak traci rachubę. Sen jest i tak chyba tylko po to żeby odpocząć. Od świata, od ludzi i od samego siebie. Gdy zaczyna go brakować za długo zostajesz sam ze sobą. Za dużo czasu, za dużo myśli. No ale nic.. Dzisiaj ważny dzień, później będę już mógł odpoczywać. Najważniejsze teraz dobrze się przygotować. Ściągam wiec z obrzydzeniem nałożoną na noc maseczkę. Czuje się jak wąż w trakcie wylinki. Zdzieram więc stara zużytą skore, patrząc z podziwem jak spod niej wyłania się nowa. Ważne jest, żeby każdy dzień zacząć od odprężającego prysznica. Minęły już dwa tygodnie od poprzedniej kuracji, wiec włosy myje drogim aptecznym szamponem przeciwłupieżowym. Nawet jakby nie był na to teraz czas i tak bym tak zrobił. Głupio tak w taki ważny dzień siedzieć z kawałkami martwego naskórka na ramionach mojego najlepszego garnituru. Pilingiem zmywam z twarzy resztki maseczki i "starej" skóry. Myjąc ciało żelem pod prysznic napawam zmysły jego zapachem, kolorem i delikatnością. Nie nawiedzę momentu kiedy muszę wyjść z zaparowanej kabiny prysznicowej na zimną podłogę, ale co zrobić jak na nowoczesne ogrzewanie. Na szczęście niedługo nie będę miał już takich problemów. Na wilgotne jeszcze włosy nakładam odżywkę Twarz myje przeciwbakteryjnym tonikiem. Nie mogę znieść myśli, że na mnie może coś żyć. Ha! żyć.. to mi się udało! Nakładam na twarz krem. Podobno dbanie o siebie jest mało męskie. Nie idę na polowanie, nie te czasy. Co w tych czasach jest jeszcze naprawdę męskie? Samochody? Pistolety? Tam gdzie się wybieram nie będzie mi już nic z tych rzeczy potrzebne. Sporo rzeczy przygotowałem już sobie wczoraj. Najlepszy garnitur wisi naszykowany, nic tylko ubrać na siebie tą sztuczną powlokę i wyglądać w niej najlepiej jak się da. Musze wyglądać najlepiej! Sporo mnie on kosztował. Teraz dopiąć ostatni guzik. na przegub złoty zegarek po dziadku. ludzie bywają sentymentalni. I najważniejsze. Krawat. Nienawidzę tej mody. kolorowe koszule, kolorowe krawaty. Co ja kurwa jestem pisanka wielkanocna? Garnitur ma być czarny, koszula biała a pod szyją czarny krawat. Amen! A jeszcze tym bardziej przy takiej okazji. W salonie czaka już wczoraj nakryty stół. Stoją świece, więc je zapalam tanią różową zapalniczką. Nie mam pojęcia skąd ją mam w domu. Na stole czeka już na mnie największą radość dzisiejszego dnia. Pod srebrną tacą spoczywa główne danie. Na szczęście należy ono do takich które jeszcze lepiej smakują na zimno. Wkładając to cudo do ust czuje niepowtarzalną symfonie smaków! Smak stali, smak strachu, smak prochu, smak strzału, smak ciszy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz